Chore społeczeństwo…
Jakiś czas temu opisałem sytuacje pewnej Pani nauczycielki, której hobby było narzekanie na wszystkich i na wszystko. Takie zachowania możemy zaobserwować coraz częściej i jak twierdzą niektórzy to nasza narodowa wada.
Gdzie się nie ruszymy słychać tylko narzekania, przekleństwa i obwinianie całego świata.
Że zarobki za małe, że emerytura za niska, że kolejka do lekarza z długa, że telewizja kłamie, że rząd nas okrada itd. Obojętnie jaki temat nie poruszyć to zawsze znajdzie się ktoś, komu się coś nie podoba. Ciągle tylko słyszymy – gdzie ta Japonia, o której mówił Wałęsa, gdzie ta Irlandia, którą obiecał nam Tusk?
Co z tą Polską pytają inni?
Ano nic, co ma być?
Polska jest taka, jacy my jesteśmy. Jest taka, jakich ma obywateli.
Kraj to naród, to ludzie, którzy w nim mieszkają, pracują i umierają. Musimy to wreszcie zrozumieć i uświadomić sobie, że Polska to nasze wspólne wielkie podwórko i jest ono dokładnym odzwierciedleniem tego, co dzieje się w naszym prywatnym obejściu. To klimat panujący w naszych rodzinach, to skupiska naszych problemów i zmartwień, to nasze niepowodzenia, sukcesy, wzloty i upadki.
Czas przestać już zwalać wszystko na innych, obarczać innych za nasze niepowodzenia.
Czas samemu wziąć odpowiedzialność za własny los.
Na początku zróbmy porządek w naszym własnym… wpis został przeniesiony TUTAJ
















Hm ciekawa historia z tymi oknami. Czy jest to regułą? Nie posuwałbym się aż tak daleko w tym twierdzeniu.
Oczywiście zgadzam się, że nasze społeczeństwo jest zamknięte. Myślę, że jest to spowodowane pozostałościami, po dawnym systemie. Co do zazdrości, owszem jest jej wiele. Ludzie muszą dziś pracować 2 razy więcej, za 2 razy mniejsze pieniądze, a więc wszystko trudniej przychodzi.
No i co najgorsze, prawdziwych przyjaciół poznajesz w biedzie. Jest to prawda najświętsza.
Ale czy to oznacza, że w myśl angielskiego przysłowia, jeśli umiem liczyć, to mam liczyć na siebie? Nie zgodzę się. Są ludzie, którzy mają podobne cele i marzenia, oraz są w stanie zapłacić tą samą cenę za ich realizację. Kluczem jest dotarcie do nich. To jak przeszukiwanie przetasowanej talii kart. Wiesz, że te Asy tam są, tylko nie wiesz dokładnie gdzie. Dowiesz się dopiero wtedy, gdy przejrzysz wszystkie karty.
Społeczeństwo jest trudne, to prawda. Na nieszczęście, wielu młodych ludzi, ambitnych, pełnych zacnych idei, po jakimś czasie przesiąka tym. “Z kim się zadajesz, taki się stajesz” mawia powiedzenie…
Cieszę się Łukaszu, że zechciałeś skomentować tą sytuację.
Masz 100% racji nie jest to reguła i nie twierdzę, że wszyscy tacy jesteśmy.
Zauważam jednak rosnącą tendencję podobnego typu zachowań, która nic dobrego nie wróży.
Poza tym próbowałem zwrócić uwagę na to, że naprawianie świata musimy zacząć od samych siebie i własnego podwórka.
Jeśli nie zmienimy swojego najbliższego otoczenia nie mamy podstaw, aby liczyć na zmiany w naszym kraju. Powiedziałbym, że nie mamy nawet moralnego prawa, aby oczekiwać takich zmian skoro nie zamierzamy (nie chcemy) się do tych zmian przyczyniać.
Problem zawiści i zazdrości pomiędzy bliźnim staje się przyczyną zamykania się przed sobą na wzajem w swoim “małym piekiełku”, co jest przyczyną pogłębiających się konfliktów i braku zaufania. Ludzie zamiast starać się szukać drogi wyjścia z problemów zrzucają winę za nie na innych nie widząc nic złego we własnym postępowaniu.
Musimy zrozumieć, że jeżeli nie zmienimy swojego postępowania i mentalności nic nie zmieni się w naszym życiu nic.
Skoro przez dwadzieścia lat tyrając na etacie w fabryce nie dorobiliśmy się żadnych oszczędności, więc nie liczmy na to, że nasza sytuacja materialna poprawi się, jeśli dalej będziemy robić to samo.
Jeśli nasze postępowanie doprowadza nas do ruiny materialnej, psychicznej i moralnej to, aby coś zmienić musimy dokonać zmian w tym właśnie postępowaniu.
Jak możemy oczekiwać poprawy naszej sytuacji skoro nie chcemy nic zrobić w kierunku, aby ta sytuacja się zmieniła?
Dowodem na to, że dzięki zmianie mentalności i postępowania można dokonać pozytywnych zmian na lepsze jest właśnie nasza branża (MLM) gdzie sukces osiągają właśnie Ci, którzy tych zmian dokonali.